Komentuj reklamy i wygrywaj nagrody!
Blog > Komentarze do wpisu

Zgaga? Ranigast pomaga!

Jakość tego wymyślonego w tytule hasła zbliżona jest do jakość reklamy, którą wybrałam na dzisiaj, czyli krótko, prosto, łopatologicznie i z zamierzenia niby fajnie, ale wyszło jak zwykle.



Niby miało być fajnie, miał być pure nonsens, ale ani to nie bawi, ani nie cieszy. Poza tym zabieg zamiany w sekretarkę nie jest nijak podsumowany - rozumiem, że to, że się wypowiedział szczerze może być spowodowane tym, że uwierzył, że to ona podaje mu kawę, ale mimo to czegoś tu brak. Mimo wszystko ten spot i tak jest lepszy od tego, w którym aktorka, wprost z kinowego ekranu podaje środek na zgagę mężczyźnie na widowni. Czegoś głupszego dawno nie widziałam...

Reklamowanie środka na zgagę może być trudne i zrobienie tego w niesztampowy sposób wymaga kreatywności. Tego tfu-rcom spotu jednak zabrakło. Zamiast tego jest wpleciony w trochę absurdalną historyjkę, jasny i zwięzły przekaz informacyjny. Tak naprawdę, poza tym że reklamie brak polotu, nie ma się za bardzo do czego przyczepić z marketingowego punktu widzenia - może tylko tego, że po obejrzeniu spotu dosyć szybko go zapomnimy, pamiętajmy jednak, że nazwa Ranigast jest już dosyć mocno rozpoznawalna, pewnie też dlatego kreatywni się zbytnio nie wysilają, a jedynie przypominają o leku.

Oceń ten spot

środa, 19 grudnia 2007, eirena
Komentarze
2007/12/19 17:02:16
"Pierwsze szczere wywiady"...hmm mam nadzieje, że ciąg dalszy zostanie nam oszczędzony. Dlaczego? Bo jest chaotycznie, nudno i po prostu bezsensu.
Należy przyznać, ze temat nie jest prosty. Proponowałabym jakąś wersję "na wesoło". Do trudnych rzeczy lepiej podejść z pewnym dystansem, a obrócenie kłopotliwych kwestii w pewien rodzaj żartu czy humoru dałoby większe pole do kreatywnego popisu. Poza tym taki spot zyskałby w odbiorze. Nawet temat zgagi w reklamie, odpowiednio potraktowany, może stać się hitem o którym opowiada się znajomym. Tymczasem tutaj mamy totalną klapę, tak oczywistą, że niespecjalnie chciało mi się to opisywać. Obstawiam, że nawet niewiele osób pofatyguje się wrzucić tu swój negatywny post:) Pozdrawiam:)

ebe4(at)gazeta.pl
-
2007/12/19 20:59:04
Reklama jest nudna i bezsensu. Mojej uwagi nie zwróciła wogóle, szczerze dużo bardziej wolę reklamy Plusa. :-) Można by się postarać zrobić coś z chumorem, takie nudy... Nawet lek na zgage można by ciekawiej zareklamować :-(........
-
2007/12/20 12:39:59
No i co tu można powiedzieć o takim spocie? Zjechać go równo z ziemią, nabuzować się bez sensu na weekend, czy na święta nawet? Cała zorganizowana akcja z przebieranką za sekretarkę wyszła wyjątkowo sztucznie. Swoją drogą to nieźle dyrektor kojarzy swoją sekretarkę, po okularach. Wiele hałasu o nic chiałoby się rzec, ale trzy razy powtórzone: "Ranigast" i "zgaga" pewnie odbije się (na czkawkę chyba nie pomaga?)w razie potrzeby.
-
Gość: , aeev22.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/12/20 18:15:47
Z poczatku myślałem, że to meżczyzna ta PANi. Reklama jest nudna. Jakoś nie wierze, że każdy Polak bierze ranigast. A nawet jakby brali to czemu mam sie do nich upodabniać?? Są równi i równiejsi. To co robi ta pani to też jest idiotyczne, przecierz można po prostu wejść i normalnie sie spytać. Twórcy mysleli, że bedzie to zabawne......Niesądze aby to było. Nawet lek na zgage można lepiej przedtsawić! Reklama ta zalicza sie do najgłupszych,jakos nie trafia do ludzi.

Chips666@wp.pl
-
2007/12/20 18:18:19
Zanim dokonamy oceny należy zauważyć, że trudno jest reklamować środek zwalczający zgagę. Dużo łatwiej przychodzi oddziaływanie na widza, gdy przedstawia się mu coś, co ogólnie przywodzi na myśl miłe skojarzenia - perfumy, słodycze, luksusowe samochody itp.
Reklamodawcy Ranigastu wymyślili sobie, że być może wprowadzając element humorystyczny przemówią do potencjalnych klientów. I w zasadzie sam zamysł, tzn. potraktowanie problemu zgagi z lekkim przymrużeniem oka, a nie koniecznie tak całkiem poważnie, nie był chybiony, natomiast w kwestii wcielenia pomysłu w życie mam do powiedzenia więcej krytycznych słów.
Po pierwsze spot de facto nie bawi. Cała seria reklam z tą samą aktorką w roli reportera jest równie nieciekawa. Wrażenie to potęguje, jak się domyślam zamierzone, ale nie całkiem przemyślane, utrzymanie scen w barwach niejako wyblakłych, przez co przygnębiających, a także charakterystyczna dla owej reporterki mimika, a w zasadzie jej brak. Kobieta ta za każdym razem wygląda i wypowiada się podobnie, tonem monotonnym i pozbawionym emocji i energii. Efekt - natychmiastowa chęć wyłączenia telewizora bądź zmiany kanału, a nie o to przecież chodzić powinno. Usypianie widzów nie przysporzy producentowi klientów. Dlaczego tego nie rozumieją?

orzech-wloski@gazeta.pl
-
Gość: , dgc116.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/12/20 18:21:02
PRIMO: OD A DO Z W 3 ZDANIACH

To nie „Pan z wielką odpowiedzialnością i stresami” ma zgagę, ale kreacja polskiej reklamy! Pytanie o robienie czegoś z braku głębszej motywacji i chęci, (co widać na załączonym obrazku) a następnie emitowanie tego masom przed telewizorami pozostawiam bez komentarza.
Kolejne 30-sekundowe pchnięcie tępym nożem w świadomość odbiorców.

SECONDO: WPADKI WESELNE

Po pierwszym obejrzeniu postanowiłem zrobić powtórkę z matematyki i logiki:

a) Gdyby rzeczywiście ten Pan miał odpowiedzialne stanowisko i dużo stresów to wiedziałby zapewne, kim jest jego osobista sekretarka. (de facto prawa ręka każdego dyrektora)
b) Skoro Pan na odpowiedzialnym stanowisku i z wieloma stresami rozpoznaje w zupełnie obcej kobiecie swoją sekretarkę, to jak to możliwe, iż Pan na odpowiedzialnym stanowisku pełni odpowiedzialną funkcję?
c) Skoro Pan na odpowiedzialnym stanowisku i z wieloma stresami rozpoznaje w zupełnie obcej kobiecie swoją sekretarkę, to nie śmiem pytać, kim jest żona tego Pana…
d) Skoro Pan Dyrektor nie wie, kto jest jego prawą ręką, to jakim cudem sprawuje kierowniczą funkcję w tej firmie i efektywnie kieruje oddziałami ludzi (zapewne) jemu podległych?
e) Jeśli tak rzeczywiście jest, to jak walczyć ze stereotypowym „polnisches Wirtschaft?”

Myśl dnia:
Kevin Roberts (CEO Worldwide, Saatchi&Saatchi) powtarza od lat: „Odbiorcą (reklamy) nie jest jakiś idiota. To twoja żona!”

TERZO: WRÓŻBA NOWOROCZNA

Od lat marzyłem, aby polskich reklamodawców stać było kiedyś na finansowanie takich rzeczy, jakie tworzy się na Zachodzie w wielkich, średnich i zupełnie małych agencjach reklamowych. Choć zgagi dziś nie mam to jednak Ranigast pomaga przełknąć mi tę palącą prawdę, jaką jest fakt, że finanse w naszym kraju są, brakuje „jedynie” nasączonych dobrymi pomysłami mózgów. Dobre idee na wagę złota (np. tego w Cannes) pojawiają się jednak zbyt rzadko, aby przebić tłustą warstwę niestrawnych kawałków naiwnej perswazji, która już leje się zewsząd i szczypie. Reklama przecież może opowiadać anegdotę, bawić, inspirować widzów, podpowiadać i przekonywać do zakupu czegoś, a niekoniecznie zakładać worek na głowę i tłuc młotkiem po żebrach ile wlezie! Przez 30 sekund. Na początku i końcu bloku reklamowego. A potem jeszcze i jeszcze…

Kto zna jakiś dobry środek przeciwbólowy?

michalzak(at)gmx.de
-
2007/12/21 12:37:19
5 powodów, dla których to NIE jest zła reklama:

- intro muzyczne - przykuwa uwagę
- zwrócenie się bezpośrednio do widza, przedstawienie celu, wprowadzenie nas w 'plan'
- konfudująca mina sekretarki
- punkt kulminacyjny - opinia pana prezesa - rozczarowanie, choć mimo, to jasny, prosty przekaz, z wyraźnie wyartykulowaną nazwą środka na zgagę
- muzyka z czołówki, przypomnienie nazwy medykamentu, wykorzystanie animacji - pudełko Ranigastu triumfuje jest pierwsze, czyli najlepsze, pierwsze, czyli jedyne.

Pozdrawiam!
ritalounge@gazeta.pl
-
Gość: piotr01971@gazeta.pl, c29-76.icpnet.pl
2007/12/27 15:42:45
Reklamówka od 3 do 3+.
Co przykuwa uwagę?
Sprytna metoda wyciągnięcie opini
od człowieka do którego dostęp jest
ograniczony. Może to nie premier
ani minister ale jednak ważny menadżer średniego szczebla;-)
Natomiast reklamowany produkt jest na
2 miejscu.





Megafony wspierają: